dr Paweł Kojs o innowacjach społecznych

Czym są dla pana innowacje społeczne? Czy może pan podać przykład znanej panu innowacji społecznej? – na te właśnie pytania odpowiedział nam dyrektor Śląskiego Ogrodu Botanicznego w Mikołowie oraz członek Rady Programowej Hubu Innowacji Społecznych pan dr Paweł Kojs.

Czym dla pana są innowacje społeczne?

Jako biolog na innowacje patrzę w dosyć szczególny sposób. Dostrzegam głęboką analogię pomiędzy mutagenezą w przypadku organizmów biologicznych (stanowiącą bazę dla adaptacji filogenetycznej – ewolucji) a innowacyjnością w szeroko pojętej kulturze (w tym w języku, sztuce, architekturze, technologii, systemach społecznych, systemach ekonomicznych itp., która jest bazą dla adaptacji w różnych obszarach kultury). Podejście takie ma charakter procesualny i pozwala na spojrzenie na innowację jak na mechanizm adaptowania się jakiegoś procesu kulturowego do zmieniającego się środowiska kulturowego (szeroko pojętej kultury obejmującej wszelką działalność człowieka w tym sztukę, technologię, naukę, organizację społeczną, język). Oczywiście przyczyn zmian w kulturze jest wiele, tu jedynie przyjmę, że motorem tych zmian jest brak równowagi pomiędzy danym procesem kulturowym a jego otoczeniem (zarówno fizycznym, przyrodniczym, technologicznym, gospodarczym, ekonomicznym, społecznym itp.). Im szybciej zmienia się kultura tym więcej potrzebnych jest innowacji w obrębie poszczególnych podsystemów kulturowych czy cywilizacyjnych, aby do tej zmiany się dostosować. Innowacje takie dotyczą języka, sztuki, techniki, ale również rozwiązań w obszarze np. usług społecznych, które również muszą się zmieniać i dostosowywać do nowych wyzwań cywilizacyjnych. Wyzwania te często są efektami ubocznymi innych zmian (innowacji), które najczęściej negatywnie wpłynęły na jakiś obszar naszego życia (są źródłem napięć). Oczywiście efekt uboczny oznacza coś, co było nieprzewidywane, ale z wprowadzonych innowacji wyniknęło.

Przykładem jest wydłużenie przeciętnej długości życia, która jest wynikiem wielu czynników takich jak: podniesienie higieny życia, szczepień ochronnych, rozwoju medycyny i farmacji, powszechna dostępności pełnowartościowego pożywienia, zmniejszenie stresu fizycznego w odniesieniu do osób starszych, zabezpieczenie dobrych warunków życia itp. Za każdym z tych czynników wpływających pozytywnie na długość życia kryją się liczne innowacje. Jednocześnie współczesna cywilizacja zatomizowała i zanonimizowała rodziny. Stały się one niewielkie i w większości dwupokoleniowe (rodzice i dzieci). Taka organizacja społeczeństwa zwiększa mobilność osób czynnych zawodowo i pozwala na podążanie za pracą, co zwiększa plastyczność systemów gospodarczo-ekonomicznych (to też innowacja), ale jednocześnie zlikwidowała naturalne środowiska opiekuńcze dla osób starszych (to efekt uboczny). Choć nie zawsze będziemy takie zmiany traktowali jako innowacje to w rzeczywistości mają taki charakter (większość mutacji ma negatywne skutki na życie indywidualne, część jest neutralna a jedynie niewielka część to mutacje mające pozytywne znaczenie adaptacyjne). Przeciętna innowacja coś daje i coś zabiera. Innowacja rzadko jest intencjonalna, zaprojektowana i wdrożona. Choć jeśli tak jest to na pewno jest nazwana. Wiele innowacji powstaje z potrzeby chwili, w odpowiedzi na rosnące napięcie pomiędzy nowym i starym. Możemy je dostrzec post factum.

Wracając jednak do długości życia. Wszystkie powyższe innowacje (intencjonalne i nieintencjonalne) sprawiły, że ludzie żyją dłużej, ale to z kolei spowodowało, że dożywają okresu starczej niedołężności (chorób związanych z niewydolnością metaboliczną organizmu, chorób otępieńczych itp.). Wydłużył się okres pobierania emerytur, wzrosły koszty opieki zdrowotnej, pojawiły się takie zjawiska jak samotność osób starszych itp. Taki stan rzeczy wymaga dalszych innowacji społecznych rozwiązujących problem, którego w wielopokoleniowych rodzinach z mniejszą średnią długością życia nie było. Zatem adaptacją do takiej sytuacji są nowe innowacje w obszarze geriatrii oraz usług opiekuńczych i aktywizacji osób starszych itp. Niestety wiele wskazuje na to, że innowacje w obszarze geriatrii nie rozwiążą żadnego z problemów a wręcz istniejące problemy pogłębią. Rozwój geriatrii jest odpowiedzią na potrzeby starzejącego się społeczeństwo, które chce żyć jeszcze dłużej w lepszym zdrowiu. Starsi ludzie nie przestaną przez to być samotni, wcześniej czy później staną się zniedołężniali i będą musieli stać się elementem jakiegoś systemu wspierającego ich w mozolnym znoszeniu niechcianej starości.

Tego rodzaju zmian, które wymuszają pojawienie się adaptacji społecznych jest coraz więcej ponieważ w przestrzeni społecznej pojawia się coraz więcej skutków ubocznych wywołanych przez dynamicznie rozwijającą się cywilizację technologiczną. Zapewne potężnym obszarem, który wkrótce będzie wymagał licznych działań innowacyjnych będzie zdrowie psychiczne społeczeństw wysokich technologii, usług ekosystemowych, współużytkowania rzeczy itp. Zatem jest co robić i zapewne będzie co robić przez wiele lat.

Jaki zna pan przykład innowacji społecznej?

Na to pytanie łatwiej mi odpowiedzieć mówiąc, co dla mnie mogłoby być taką innowacją, która zrobiłaby na mnie wrażenie.

Im innowacja społeczna jest bardziej kompleksowa i oparta na modelach jakościowych tym ma większy potencjał do równoczesnego rozwiązania problemu, na który jest odpowiedzią i jednocześnie istnieje szansa, że nie spowoduje powstawania nowych (niechcianych, nieintencjonalnych) zmian w systemie. Oznaczałoby to, że taka innowacja równoważy środowisko wewnętrzne i zewnętrzne danego procesu społecznego (harmonizuje) i wprowadza w tym systemie pewien rodzaj nowego ładu i nowej równowagi.

Ważną cechą takiej innowacji powinno być to, że nie generuje nowych kosztów. Wymaganie to pozwala przyjąć, że taka innowacja rozwiązując jakiś problem uwalnia środki, które były pochłaniane przez ten problem.

To trochę tak jak z kosztami społecznymi picia alkoholu. Jeśli ludzie nie piliby alkoholu to społeczeństwo jako wspólnota, ale również poszczególni obywatele, nie ponosiłoby skutków nadmiernego spożywania alkoholu (abstrahuję od realności wprowadzenia prohibicji w Polsce, ale jest to dobry przykład pokazujący pewien powszechny absurd dotyczący używek takich jak alkohol, słodycze i papierosy). Kosztów tych wymiernych i niewymiernych nadużywania alkoholu jest wiele. Po drugiej stronie są jednak miejsca pracy związane z produkcją zbóż, chmielu, winogron, ziemniaków, drożdży itp. produkcją opakowań, handlem oraz oczywiście podatkami i akcyzą. Z danych Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych wynika, że przychody z tytułu akcyzy na alkohol (ok. 11 mld zł) są prawie trzykrotnie niższe niż koszty nadużywania alkoholu (ok. 31 mld zł). Zatem innowacje społeczne pozwalające na poprawę życia wielu milionów Polaków mogłyby polegać na wprowadzeniu prohibicji i przeznaczeniu 20 mld zł rocznie (straty związane z nadużywaniem alkoholu) na całą grupę innowacji społecznych związanych z przeciwdziałaniem alkoholizmowi, programy terapeutyczne, edukację, akcje społeczne, przebranżowieniem zakładów produkujących różnego rodzaju alkohole itp. Obecnie cały system wspierania osób z problemami alkoholowymi jest niedofinansowany i nieefektywny (pozorny). Czyli podobny do wielu innowacji społecznych zajmujących się maskowaniem skutków a nie usuwaniem przyczyn istniejących problemów.

Warunek wprowadzenia innowacji, która finansuje się dzięki likwidacji przyczyn istniejącego problemu, wydaje się być niezmiernie istotny, ponieważ jeśli taka innowacja wymaga dodatkowego finansowania to oznacza, że nie ma szansy na wejście w tkankę społeczną bez walki o dostępne środki. Innowacja taka dodatkowo obciąży system ekonomiczny i wymusi przesunięcie środków z innych obszarów na taką innowację (może pogłębić problemy w innym obszarze). To oczywiście jest możliwe jeśli promotor takiej innowacji ma większą siłę społeczną niż ktoś kto stoi za finansowaniem łagodzenia skutków innego problemu społecznego.

Dlaczego mówię o przesuwaniu środków w obrębie dobrze zdiagnozowanego problemu a nie o wzroście nakładów na maskowanie problemu? Ponieważ nie wierzę w mit ciągłego wzrostu gospodarczego. To zaś pociąga za sobą konstatację, że tylko takie innowacje społeczne, które opierają się na wzajemnej pomocy, wsparciu, bezpośrednim zaangażowaniu, wolontariacie itp. mają szansę być trwałymi innowacjami społecznymi. Oczywiście takie działania mogą być i powinny być wspierane przez nowe technologie, ale nowe technologie nie mogą ich zastąpić (nie mogę pogodzić się z technologicznymi innowacjami takimi jak robot do towarzystwa, sztuczny kot do głaskania i wygrzewania kolan, wideokonferencja z botem udającym nieobecnego syna lub córkę). Dla „ludzkich” innowacji muszą zostać jednak stworzone odpowiednie warunki w ramach społeczności lokalnych (samorządów). To wymaga większej świadomości społecznej i tworzenia społeczeństwa obywatelskiego: zaangażowanego i odpowiedzialnego. 

Niestety tego typu innowacji jest niewiele, a te które są zwykle nie powstają jako efekt planowych działań, programów, projektów itp. Moim zdaniem zadaniem programów poświęconych innowacjom społecznym, jest testowanie pomysłów, poszukiwanie nowych rozwiązań, aktywizowanie nowych grup społecznych do zainteresowania się istniejącymi problemami, tworzenie nowych nieintuicyjnych powiązań pomiędzy różnymi procesami społecznymi i poszukiwanie dla nich całościowych rozwiązań – synergii.

To nie znaczy, że dostrzegam takich innowacji, których znaczenie w obniżaniu napięć społecznych i zmniejszaniu istniejących problemów społecznych jest duże. Należą do nich przedsiębiorstwa społeczne (o ile istnieje równowaga pomiędzy osobami potrzebującymi wsparcia oraz osobami mającymi niezbędne kompetencje do prowadzenia takiego przedsiębiorstwa), serwisy społecznościowe umożliwiające współpracę osób zajmujących się ludźmi starszymi (o ile interfejs po stronie potrzebujących jest tak dostosowany do ich potrzeb aby byli w stanie go we właściwy sposób używać), „zielone” technologie (o ile opierają się na zasadzie sumarycznie niższych kosztów środowiskowych), technologie wspierające ludzi niepełnosprawnych (np. syntezatory mowy, audiobooki), sprawiedliwy handel (jeśli w rzeczywisty sposób chroni miejsca pracy drobnych producentów i pozwala zachować miejsca pracy dla kolejnych pokoleń), aplikacje mobilne dla ludzi o określonych schorzeniach (np. czytniki poziomu insuliny, monitory pracy serca); nowoczesne platformy wdrażania usług publicznych itp.